Sposób na 'kanarka' - z przymróżeniem oczka ;-)

Na każdy temat.
Awatar użytkownika
prof_klos
Megagaduła
Posty: 3398
Rejestracja: czw 23:10, 21 gru 2006
Lokalizacja: Pabianice | Piaski

Sposób na 'kanarka' - z przymróżeniem oczka ;-)

Postautor: prof_klos » pt 16:28, 22 gru 2006

Sposób na 'kanara'.

Uwaga! Broń Boże nie traktować tego tekstu poważnie! Ma on humorystyczny charakter. Nie ponoszę odpowiedzialności za ewentualne stosowanie poniższych metod.

“Proszę bilet do kontroli” - czy ktoś lubi te słowa?

O ile w pociągu nikogo to nie dziwi i jest czymś zrozumiałym to w komunikacji miejskiej zawsze wzbudza to negatywne odczucia wśród pasażerów, głównie ze względu na stres wynikający z pieszczotliwych kontroli czasu w przypadku biletów minutowych oraz nieprzewidzianych przypadków, gdy pojazd z jakiegoś powodu stoi na środku trasy a nam się kończy czas na bilecie... Kontrol wiąże się także często z nerwową wymianą zdań oraz poszukiwaniem w kieszeni/torbie małego świstka papieru. Nie oszukujmy się – 'kanarów' nie da się lubić i oni doskonale o tym wiedzą, co daje się zauważyć po sposobie w jakim podchodzą do potencjalnego gapowicza.

Nie jest jednak tak, że kontroler jest bestią nie znającą litości. Oni tylko tak wyglądają, by zdobyć respekt przed pasażerem podrózującym bez ważnego biletu, aby ten bez kłopotu wydał dokument tożsamości w celu spisania danych osobowych oraz naliczenia kary. Gdy już nam się zdarzy, w pilnej sytuacji, nie skasować biletu (czego nie pochwalam) albo przeoczyć godzinę wybitą na bilecie i zauważymy idącego ku nam pana/panią ze śmiesznym identyfikatorem świadczącym o jego pracy, nie jesteśmy straceni. W pierwszej kolejności 'kanar' zapyta, ćzy posiadamy biet. Jeżeli powiemy, że nie mamy oraz posłusznie podamy mu dokumenty wpadniemy bez walki. A na takich ludzi to kontrol tylko czeka. Najczęściej postępują w ten sposób przerażone dzieciaki. Dla bardziej walecznych wymieniam kilka sprawdzonych sposobów:


*


“Gapa”

Stanowczo upieraj się, że miałeś bilet ale zginął. Udawaj, że szukasz go na podłodze, w kieszeniach. Wszystkie czynności wykonuj strasznie długo. Kanar to też człowiek, dlatego prędzej czy później szlag go trafi i prawdopodobnie pozwoli się oddalić takiemu delikwentowi bez płacenia kary.


Minusy- właściwie brak.


Skuteczność: 3/6

*


“Nie mam i już!”

Opisywany sposób należy do najpopularniej stosowanych i wciąż jest dobry. Gdy zostaniemy poproszeni o podanie dokumentu, powiedzmy że nie mamy. Po prostu – nie zabraliśmy z domu. Kontroler nie ma prawa Cię przeszukać ani w jakikolwiek zmusić do wydania tych informacji. Może to zrobić jedynie na polecenie policji. Jeżeli zostaliśmy złapani gdzieś daleko od krańcówki, możemy stosować tą metodę. Będąc przy pętli istnieje ryzyko, że “kanar” wezwie na nią patrol Straży Miejskiej, który już się nami zajmie w odpowiedni sposób. Bardzo często gdy stanowczo odmówimy wydania dowodu pojawia się opcja “zadzwoniewnia po policję'. To są tylko słowa mające na celu zastraszenie, bowiem kanar i tak wie, że raczej nie dotrzyma gapowicza do czasu przyjazdu policji, chba że ten jest pijany.


Minusy – prawdopodobieństwo spotkania po drodze lub w pojeździe patrolu (po cywilu).


Skuteczność: 3/6

*


“Coś dla hardcor'owców”


Wsród metod są i takie, których się nie używa a dzięki temu są skuteczne w 100%! Jedynie co jest wymagane to zdolności aktorskie oraz dobry wzrok. Gdy tylko dostrzeżemy kontrolera, udajemy (do wyboru) – głuchego, niewidomego, chorego psychicznie. Z wiadomych względów najłatwiej udać czubka. Trzeba to jednak zrobić naprawdę perfekcyjnie. Kanar podchodzi a my nie reagujemy. Kanar nas puka w plecy a my dalej odwróceni. Kanar do nas krzyczy a my do niego 'nie drzyj się tak dziecko, nie drzyj się...' i znowu się odwracamy. Śmiechu jest przy tym co nie miara, dlatego niedopuszczalne są sytuacje by nasi znajomi/rodzina podróżujący z nami nas zdemaskowali swą reakcją (na przykład tekstam 'Mietek, co ci jest? Zgłupiałeś?'). Ogłupiały kanar z pewnością nas puści, ma bowiem zapis, że ułomni psychicznie jeżdżą za friko. Jest to metoda najbardziej widowiskowa.


Minusy – nie zapominajmy, ze może nas widzieć szef, znajomy, sąsiad. Ludzie będą Cię uważać za idiotę.


Skuteczność – 6/6

*


“90/60/90”


Jeżeli jesteś piękną dziewczyną, wystarczy się ładnie uśmiechnąć i... po kłopocie.


Minusy – możesz trawić na 'kanarzycę'...


Skuteczność – 4/6

*


“Rozumiem cię, przyjacielu”


Gdy zostaniemy zaskoczeni kontrolą, możemy sami sobie zacząć prawić wykłady i samosądy jak to źle się zrobiło, jaki to grzech, jakie oszustwo i w ogóle... Po prostu – bez tłumaczenia, bez dyskusji. Dla zwiększenia efektu możemy przyjacielsko poklepać po pleacach kanara i przepsosić, że się nie skasowało biletu. Największe szanse powodzenia mają tu dzieciaki oraz starsze osoby.


Minusy – normalny kanar tylko przytaknie (bo to w końcu prawda...) i tak czy siak naliczy nam karę.


Skuteczność – 2/6

*


“Dziadek, Babcia”

Jeżeli mamy 60 lat a wyglądamy dużo starzej, kanar nawet do nas nie podejdzie (od 70 roku życia jeździ się za darmo).


Minusy – jeżeli w razie wątpliości zostaniesz poproszony o dokument, odsyłam do punktu nr 2.


Skuteczność – 2/6

*


“Chodź no tu, kolego...”


Jesteś dobrze zbudowany? Jedziesz dodatkowo z kolegą(ami) takiej samej postury? Bądź szybszy i to Ty pierwszy zadaj pytanie kontrolującemu 'ej ty, jesteś kanarem?'. Zapewniam, że kanar szybko schowa identyfikator oraz powie, że nigdy o czym s takim nie słyszał.


Minusy – gdy jest kilku kontrolerów to metoda ta jest nieskuteczna. Pojawia się również ryzyko, że trafi Ci się kanar-samobójca. A jeżeli odpowie na Twe pytanie 'tak, jestem nim', to możesz się spodziewać kłopotów... Zawsze możesz odpowiedzieć – to źle, bo nie mam biletu... Obrazek


Skuteczność – 5/6

*


[i]“Żeby było na powrót”[/i]NIE POLECAM


W postaci dialogu przedstawię jak mój kuzyn 'załatwił' kontrolerkę będąc złapanym na autobusowej, lokalnej linii “D” do Łasku:


-Dzień dobry. Bilet poproszę do kontroli...


-Ale proszę pani... Ja nie skasowałem, bo jestem bardzo biedny a muszę jakoś do szkoły pojechać przecież, by się wykształcić i zacząć samemu zarabiać!


-Jest dziś sobota. Szkoły nie pracują.


-Ale... Ale ja chodzę do takiej specjalnej szkoły co pracuje w soboty. Bo w innne dni zarabiam na chleb.


-Proszę dowód osobisty.


-Proszę pani, ale jak skasuję, to nie będę miał co jeść. No ale...


-Dowód proszę!


-...Ale ja mam bilet! Proszę spojrzeć! <faktycznie pokazuje jej wymięty bilet>


-To czemu nie skasowałeś? Dowód prosiłam!


-Bo chcę skasować choć w drodze powrotnej, bo przynajmniej na tyle mnie stać. Zawsze tak robię. Teraz wsiadłem i myślałem, że się uda dojechać do końca...


-Boże... Wiesz co? Kiedy będziesz wracać z tej szkoły?


-O 19.


-To jedź kursem o 20, wtedy nie będzie napewno kontroli.


Oto jak mój inteligentny kuzynek oszukał wrażliwą kobietę. Nie grajmy ludziom na uczuciach. To jest wielkie świństwo. Jeszcze gdyby on powiedział prawdę... A gdzie tam! Jechał do znajomych. Ale oczywiście wrócił o 20 nie kasując...


Minusy – bynajmniej ja miałbym wyrzuty sumienia.


Skuteczność – nieklasyfikowane

*


“Nie wiem jak ty, ale ja spadam”! NIE POLECAM!!!


Jeśli powyższe sposoby zawiodły pozostaje najbardziej logiczna droga – droga ucieczki. Zagadujemy kanara. By wzbudzić jego zaufanie, udajemy że wyjmujemy dowód. W momencie gdy pojazd się zatrzymuje na przystanku, i otwiera drzwi gwałtownie wyrywamy się i zwiewamy gdzie popadnie. Kanar nie będzie nas gonić.


Minusy – oni już znają takie sztuczki, mogą nam zablokować drogę. Metoda jest niemożliwa, gdy stoimy daleko od drzwi i jest dużo pasażerów.


Skuteczność – 4/6

*


“Katapulta”NIE POLECAM!!! Jesteś kretynem, to tak rób...


Najbardziej desperacki sposób pozbycia się natrętnego kanara z autobusu/tramwaju (w dosłownym tego zdania znaczeniu) z jakim się spotkałem – gdy szanowny kontroler staje przy drzwiach Ty go... wypychasz! (Niezależnie, czy pojazd jest w ruchu, czy też nie). Metoda w pełni skuteczna, ale trzeba być ostatnim debilem by coś takiego zrobić. Zero odpowiedzialności, zero wyobraźni. Po prostu – bum – i biedny człowiek za drzwiami. Przerażający jest fakt, że pracownicy firm kontrolerskich za jedyne przykazanie mają 'nie stawaj przy drzwiach, bo możesz być wypchnięty'. Takie wybryki są bardzo częste. Głównie gdy trafi się na pijaną młodzieź, choć trzeźwa nie pohamuje się przed takim wyczynem.


Minusy – postepując w ten sposób, jesteś bezmózgim palantem. Możesz kogoś pokaleczyć a nawet zabić!!!


Skuteczność – 0/6

*


“Ruuuuuszyyyyliiiiiiiii!!!”


Na koniec zostawię metodę nietypową i jedyną w swym rodzaju, budzącą zaskoczenie oraz wspomnienia po latach (czy to z perspektywy prowadzącego pojazd, czy zwykłego pasażera o kanarze nie wspominając). Przedstawiam taką sytuację: pabianicki autobus na jednej z podmiejskich linii (263) o charakterze szkolnym, jedzie na zasadzie – miasto-przedmieścia-pola-miasteczko. Codziennie o godzinie 7:00 cały wóz jest zapełniony (dosłownie – szpilki się nie wciśnie). Jakimś cudem na jednym z podmiejskich przystanków do wnętrza dostała się kontrol biletów. Gdy autobus wyjechał już 'w pola', kanar zaczął swą służbową czynność. Był taki ścisk, że stało się to niemożliwe, a praktycznie wszyscy jechali na gapę. Wówczas miejsce miał niezwykły czyn solidarnośći uczniowskiej, jeżeli tak to można nazwać. Uczniowie orientując się w sytuacji zwyczajnie opuścili pojazd wszystkimi drzwiami wypychając je! Trwało to sekundy, nie przeszkodziło nawet to, że autobus jeszcze jechał. W ten oto sposób z pełnego Jelcza w pół minuty stał się pusty... 'letniak'. A uczniowie przez pola pobiegli do szkoły. Oczywiście wybryk został ukarany, bo władze spółki komunikacyjnej się poskarżyły dyrekcji szkoły. Nie dopisuję tutaj “nie polecam”, bo w normalnych warunkach czegoś takiego nie da się zrobić.


Minusy – trzeba odpracowywac karne godziny na terenie szkolnym.


Skuteczność – nieklasyfikowane

Jak widac sposobów na natrętnych kanarów nie brakuje. Mają oni jednak coraz sprytniejsze metody – blokowanie kasowników, przebieranie się, kontrol od razu ze Strażą Miejską. Pabianicki zakład komunikacyjny zastosował nawet w ramach zemsty za incydent na linii 263 swoistą łapankę – autobus w polach był zatrzymywany przez radiowóz, następnie wszyscy indywidualnie byli wyprowadzani na zewnątrz w celu kontroli. Autentycznie!

Nie kryjmy jednak prawdy – jadąc na gapę oszukujemy:


*


Kierowcę/motorniczego – plagi gapowiczów powodują mniejsze dochody.

*


Pasażerów stojących obok, którzy skasowali papierek.

*


Samych siebie – wiemy, że robimy źle a jednak zrzucamy to na dalszy plan.


Poza tym są to zwykłe kłamstwa.


Cieszmy się, że i tak kontrole w komunikacji mijskiej nie są takie jak na PKP. A napewno gdybyśmy pędzili na gapę tramwajem do rodzącej żony, to każdy kontroler to zobaczy po naszym zachowaniu i pozwoli dojechać do celu a nawet pogratuluje dziecka.


A jeżeli już tak nienawidzimy kanarów (sam za nimi nie przepadam) to zrobmy im na złość – kasujmy bilety! Niech stracą pracę! Obrazek Przecież można i w ten sposób, a nie rani się wówczas nikogo...
Wszystko co dobre skończyło się w 2008 roku...

Marcin
Gaduła
Posty: 1791
Rejestracja: pn 20:10, 11 lip 2005

Postautor: Marcin » pt 16:53, 22 gru 2006

Hmmm... Jeśli chodzi o 263, to te "łapanki" są nawet częste, bo rzeczywiście tłok jaki panuje o tej godzinie uniemożliwia wszystko, a już na pewno kontrolę biletów. Pamiętam jak raz kiedyś jechałem tym kursem do swojego liceum. Obrazek Przy SDH drzwi zamknęły się za 5 (!) razem, a dodam, że 10 minut wcześniej też jest 263, więc ten teoretycznie nie powinien być tak zapchany - ale to trochę nie na temat.
Jeśli chodzi o same kontrole, to ostatnio w MZK... kierowcy zaczynają kontrole biletów. Kiedyś w autobusie słyszałem rozmowę kilku kobiet, że jak się siedzi blisko kierowcy a ten coś podejrzewa to każe pokazywać bilet, kilka dni później kolega opowiadał mi jak to w T kierowca skontrolował jakąś gapowiczkę i z 5 minut na przystanku załatwiał z nią formalności, już mając opóźnienie. Sam niedawno zostałem w T skontrolowany przez kierowcę i wtedy wzbudziło to we mnie zdziwienie, a ostatni raz formułkę "poproszę bilet do kontroli" usłyszałem od kierowcy wczoraj w Tw. Ale kontrolują tylko jak ktoś siedzi blisko kabiny, chyba. Obrazek

Awatar użytkownika
prof_klos
Megagaduła
Posty: 3398
Rejestracja: czw 23:10, 21 gru 2006
Lokalizacja: Pabianice | Piaski

Postautor: prof_klos » pt 17:01, 22 gru 2006

A to ciekawe... Choć przecież od zawsze na kabinach są naklejki "Prowadzący pojazd jest upoważniony do ontroli biletów". Czyżby w końcu ktoś się za to pożądnie zabrał?
Przypomina mi się inna sytuacja, gdy na jednym z przystanków, mój znajomy chciał wsiąść do 'L'. Gdy podszedł do pierwszych drzwi, kierowca powiedział 'pewnie i tak nie masz biletu' , po czym je zamknął i... odjechał!
Miał o tyle pecha, że ojciec kolegio jest kierowcą w MZK i po chwili tamten dostał niezły OPR przez radio Obrazek
Wszystko co dobre skończyło się w 2008 roku...

Marcin
Gaduła
Posty: 1791
Rejestracja: pn 20:10, 11 lip 2005

Postautor: Marcin » pt 17:17, 22 gru 2006

Jak to "pewnie i tak nie masz biletu?"
Przecież L funkcjonuje tak, że bilet trzeba kupić u kierowcy, bo nie obowiązują ani okresowe ani zwykłe miejskie. Więc po co pytał skoro to oczywiste? :>

Awatar użytkownika
prof_klos
Megagaduła
Posty: 3398
Rejestracja: czw 23:10, 21 gru 2006
Lokalizacja: Pabianice | Piaski

Postautor: prof_klos » pt 17:29, 22 gru 2006

A rzeczywiście... To nie wiem co to było z tym kierowcą, po co pytał.
Pamiętam, że jak jechałem z 20 Stycznia do PKP linią L to musiałem kupić bilet za 1,10 u kierowcy. Nasuwa mi się sytuacja, gdy do jedynki wsiada pewna pani, podchodzi do kabiny, prosi bilet normlny i daje 100 złotych... Kierowca zrobił taką minę, że pani bez słowa zwinęła kasę i opuściła autobus Obrazek
Można by tak godzinami opisywać komiczne sytuacje z MZK.
Chociażby to co ostatnio widziałem - Ikarus robił jeden kurs na ósemce. Chciałem go sfocić, to już na linię puścili Jelcza.
Kiedyś mieli na ósemkę takiego specjalnego Jelcza z podnośnikiem na wózki inwalidzkie. Autobus ten jeździł po takiej specjalnej linii dowożącej inwalidów do szpitala. Było to dawno, ale codziennie (od poniedziałku do piątku) o 9:45 i 15:45 na mojej ulicy Dąbrowskiego miałem autobus a teraz nic Obrazek Z tego co wiem nadal kursuje jakaś specjalna linia "dla wtajemniczonych" do szpitala czy jakiegoś ośrodka dla niepełnosprawnch.
Inną ciekawostką jest zapis w cenniku MZK na budce z biletami przy PKP - otóż widnieje tam taryfa na linię... nocną! Zaskoczony zapytałem sprzedawczynię co to ma znaczyć. Oto co usłyszałem:
"Tak, bo jest taki autobus nocny, którym pracownicy zajezdni i kierowcy dojeżdżają rano do pracy, i jakby ktoś chciał się zabrać to według tego cennika".
Bardzo mądre. "Jakby ktoś chciał się zabrać". A jak to uczynić, skoro nawet nie wiadomo jak toto jeździ i czy w ogóle jeździ? A jeżeli jeździ i jest nawet cennik, to czemu nie zrobią tej linii oficjalną?
Znowu zmieniłem temat; gaduła jestem Obrazek
Wszystko co dobre skończyło się w 2008 roku...

Marcin
Gaduła
Posty: 1791
Rejestracja: pn 20:10, 11 lip 2005

Postautor: Marcin » pt 17:52, 22 gru 2006

Komiczne sytuacje opisujemy tutaj:
http://www.komunikacjalodz.fora.pl/viewtopic.php?t=470

I bilet ulgowy na L nie kosztuje 1,10 tylko 1,50. Obrazek Mówię o 1 strefie.

Kazik
Megagaduła
Posty: 2813
Rejestracja: pt 12:09, 09 cze 2006
Lokalizacja: miasto Łódź

Postautor: Kazik » pt 18:24, 22 gru 2006

Niezłe wypracowanko nt. kanarów. Generalnie zawód jak każdy inny, żadna praca nie hańbi (jeśli rzeczywiście jest pracą, a nie rozrywką za cudze pieniądze). Ja uważam, że za przejazd autobusem płaci się jak za każdą inną wykonaną (sic!) usługę.

Michał
Sympatyk forum
Posty: 671
Rejestracja: pn 20:53, 11 lip 2005
Lokalizacja: Jednakaglomeracja Łódzka / Poznań

Postautor: Michał » pt 20:10, 22 gru 2006

Hmm... Jednym razem na linii Z w Sobotę rano (autobus jest wtedy bardzo zapełniony - Sieradzanie jeżdżą na zakupy do Zduńskiej Woli i odwrotnie). Jechałem od pierwszego przystanku i kanar cały czas siedział w kabinie kierowcy i z nim rozmawiał i tylko przez pół autobusu krzyknął do mnie i kolegi czy mamy bilety. Oczywiście powiedzieliśmy, że mamy (I mieliśmy oczywiście). Drugi raz z kolegą pojechałem autobusem i z powrotem też mieliśmy wracać, więc kupiliśmy od razu po dwa bilety. I mojemu koledze kanar przedarł dwa (bo były złączone a tego nie zauważył) Obrazek
Co do jazdy na gapę to OK - nie masz biletu płacisz kare. Ale raz zdarzyła mi się taka sytuacja, jechałem z kolegą on nie miał legitymacji a kupił ulgowy (mieliśmy wtedy ok. 12 lat) i wlepili mu 18zł mandatu za brak legitymacji. Toż to głupota przecież od razu widać, że nie miał 18 lat, a tylko szukają zaczepki aby wlepić mandat...

Marcin
Gaduła
Posty: 1791
Rejestracja: pn 20:10, 11 lip 2005

Postautor: Marcin » pt 20:34, 22 gru 2006

Ale to nie wiek uprawniał w tym przypadku do przejazdu ze zniżką tylko dokument, jakim dla uczniów i studentów jest legitymacja.

Awatar użytkownika
prof_klos
Megagaduła
Posty: 3398
Rejestracja: czw 23:10, 21 gru 2006
Lokalizacja: Pabianice | Piaski

Postautor: prof_klos » pt 21:56, 22 gru 2006

Marcin pisze: I bilet ulgowy na L nie kosztuje 1,10 tylko 1,50. :? Mówię o 1 strefie.


Prawda. Pomylił mi się z biletami miejskimi od kierowcy (te właśnie mają dopłatę 0,20 gr, czyli w sumie 1,20 złotego).
Wszystko co dobre skończyło się w 2008 roku...


Wróć do „Inne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 1 gość